Drukarki 3D – początek rewolucji?

Drukarki 3D – początek rewolucji?

Choć drukarki 3D stanowią technologię innowacyjną, to paradoksalnie ich źródeł należy szukać w latach 70’ minionego stulecia. Wówczas – w roku 1971 francuski uczony – Pierre Ciraud opisał metodę produkcyjną wyrobów o określonych wymiarach, których pierwotną postacią był proszek.

Nieformalnie był to moment przełomowy, który stanowił przyczynek do dalszych badań, choć wysokiej klasy specjaliści traktowali ową metodę po macoszemu. Wespół z dynamicznym rozwojem rynku technologicznego w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku rozpoczęto prace nad drukarkami 3D. Jednak prawdziwa rewolucja nastąpiła w roku 2013 – wtedy to sprzedaż tego typu urządzeń stała się masowa i taki stan rzeczy trwa po dziś. Czy drukarka 3D jest zwiastunem technologicznej rewolucji? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu.

Druk 3D w powijakach.

Śmiało można rzec, iż druk 3D w początkowym stadium był przez wielu traktowany z pewną rezerwą. Stąd brak rozwojowości i postępu w badaniach francuskiego uczonego. Dopiero rok 1979, a ściślej wnioski patentowe Amerykanina Rossa Housholder’a dotyczące druku formatowanego, które nota bene zrodziły się na kanwie prac Francuza przyniosły zmianę w postrzeganiu tej innowacyjnej metody produkcyjnej. Amerykanie obserwując poczynania rodaka bliżej zainteresowali się pojęciem drukowania przestrzennego.

Pewien młody student z Teksasu – Carl Deckard wraz z Billem Mastersem wykreowali technologię pt. CAMM3. Technologia ta opierała się na specjalnej konstrukcji, która poprzez nakładanie kolejnych warstw materiału tworzyła obiekt przestrzenny. Pomimo wielu prac – wciąż stanowiących podwaliny do rewolucji druku 3D za oficjalnego wynalazcę drukarki uznaje się Charlesa Hulla, zaś oficjalną datą powstania jest rok 1984, opowiada Marek Miśniakiewicz z firmy 3D-UP!. Oczywiście jest to data umowna – wówczas nastąpiło zgłoszenie wniosku patentowego, które wzbudziło szereg kontrowersji, jednak rok ten ma znaczenie nader wszystko symboliczne, bowiem tematem druku 3D zajęto się poważnie, a hermetyczni inżynierowie zamknięci na nowoczesne teorie przestali ten temat traktować nieufnie.

Rewolucyjne początki.

I tak od roku orwellowskiego produkcja urządzeń przypominających dzisiejsze drukarki 3D ruszyła pełną parą. Rzecz jasna skala produkcyjna miała wąski zakres, a sama technologia była domeną ogromnych firm inżynieryjnych. Gdzie technologia znalazła swe zastosowanie? Był to głównie przemysł lotniczy, którego rozwojowość stanowiła pokłosie zimnej wojny. Warto także wspomnieć o działaniu samych urządzeń w latach 80’ – występowały one wespół z dużym komputerem na który stać było tylko nielicznych. Ceny takiego sprzętu były ogromne – wahały się na przestrzeni od 100.000USD do miliona dolarów. Tak, czy inaczej rewolucja technologiczna wciąż się napędzała – również poza granicami Stanów Zjednoczonych. W Europie punktem zapalnym była Francja oraz Wielka Brytania.

Współczesne szaleństwo.

Ceny drukarek 3D obecnie są znacznie niższe i z roku na rok spadają. Dziś praktycznie każdego stać na takie urządzenie, choć warto pamiętać, że modele budżetowe posiadają wiele ograniczeń. W ciekawy sposób obecną rewolucję podsumowuje jeden z naukowców współpracujących z portalem – Strefa Inżyniera :

„…Można powiedzieć, produkcja drukarek 3D to niemalże ruch społeczny, który szybko nabrał rozpędu w ciągu ostatnich kilku lat. Co więcej, ruch ów stał się jakby przejściem od produkcji masowej drukarek w kierunku modelu „masowej personalizacji” produktu. Pojawienie się tych innowacji z całą pewnością należy tłumaczyć napędzaniem całej branży przez fenomen drukowania 3D, techniki, która buduje obiekty warstwa po warstwie…”